sobota, 2 grudnia 2017

Insulinooporność w 20 punktowych krzywych cukrowych




Cześć :)
Jak wiecie (a jak nie wiecie, to już wiecie :p) mam Insulinooporność. Taką trochę chamską, ciągle mi insulina powyżej 15 wisi. Gdy zaczynałem Paleo szedłem na niskich węglach, 50-100 g węglowodanów na dobę. Wtedy się czułem najlepiej, przez 2 lata też waga ładnie spadła, utrzymała się i wszystko było cacy. Potem uwierzyłem we własną nieśmiertelność (bo za dobre wyniki/efekty były) i przez 3 miesiące trochę alkoholu weszło (wakacje były, grille i te sprawy - piłem tylko czystą wódkę zapijając sokiem z cytryny - naiwnie myślałem, że jest to najzdrowszy miks na świecie :p).
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że jestem jedynym człowiekiem na kuli ziemskiej, któremu alkohol szkodzi (no dobra, paru by się jeszcze znalazło :p też tak masz?). waga zaczęła lecieć w górę. Nic w diecie nie zmieniałem, tej wódki wcale tak dużo nie było, może kilka butelek w 3 miesiące. przyszło mi ponad 10 kg. Potem znowu alkohol poszedł na bok i waga zaczęła spadać. Do wigilii .. głupio się z teściową nie napić w tak wyjątkowy dzień - 0.7 "chivas regal" weszło jak złoto, w noc gdy zwierzęta mówią ludzkim głosem :p
Potem kolejne miesiące ale już coś ta waga nie chciała słuchać. Zacząłem chodzić na siłownie, Ostro kilka razy w tygodniu ćwiczyć. Co się okazało. Siła rosła, wytrzymałość też. Ale badanie na analizatorze (kłamalizatorze :p) pokazało, że insulina ładuje mnie równo. Dochodziło po pół kilo mięśni i pół kilo tłuszczu. W końcu w październiku zeszłego roku za namową innych dietetyków (Asia już miała mnie dość :p) zacząłem wprowadzać węglowodany do diety. Obciąłem tłuszcz. Obciąłem białko. Zacząłem pić/robić  SHREKi. Zszedłem na 1400-1600 kcal
CODZIENNE wyglądało to tak:

Rano
SHREK (zazwyczaj: jarmuż, awokado, cytryna, czosnek, ogórek zielony, sól, pieprz i różne modyfikacje)

W południe obiad
200 g mięsa (zazwyczaj surowego) + 300 g warzyw i łyżka tłuszczu

Kolacja
300 g warzyw na łyżce tłuszczu (smażone, duszone, albo sałatka)

EFEKT:
- juha bardzo mi się poprawiła ( w zasadzie poprawia mi się cały czas, od kiedy zmieniłem swój styl/tryb życia, ale przez ten rok to dość wyraźnie). Oddaje co 2 miesiące honorowo krew, robię też dodatkowe badania, Asieńka je omawiała jakiś czas temu TUTAJ
- okazało się, że przez rok pozbyłem się też dużej części "dziadów", czyli pasożytów - nie lubią SHREKów :D
- byłem wiecznie głodny, żyłem od obiadu do obiadu
- siła troszkę wzrastała, ale nie za dużo
- byłem trochę marudny (bo ciągle głodny)
- waga baaaardzo pomału spadała

No i we wrześniu dzięki mojemu przyjacielowi, Przemysławowi Kasprzyszynowi zacząłem się bawić glukometrem. Co się okazało.
- cukier na czczo wychodził ponad 100 (najwięcej było 106, badane w szpitalu położniczym-jak brzuch jak w ciąży, to gdzie indziej lepiej się zbadać? :p) po jedzeniu leciał w kosmos, po węglowodanach przekraczał 210. Trochę zacząłem modyfikować swoje jedzenie. Ale za bardzo nie wiedziałem już gdzie mam skręcić. Bo co? Tłuszcz obcięty, białko obcięte, jak obetnę jeszcze węglowodany to w sumie od razu mogę iść znowu na post dr.Dąbrowskiej.

Wtedy na mojej drodze pojawił się Mateusz Ostręga. Powiedział mi:
- chłopie, Ty masz cukrzycę, idź w ketozę, wywal te węglowodany.  Zaczynasz od jutra morsować i jeść mięso!

Jestem na ketozie 2 miesiące, kto mnie widział w listopadzie na szkoleniu z hashimoto w Krakowie, czy warsztatach kulinarnych w Opolu, czy w Zielonej Górze, to już widział, jak dobry jest już teraz efekt wizualny. Ale o ketozie będzie w następnym wpisie :) Tu chciałem tylko pokazać, że uwierzyłem, że węgle są potrzebne do życia, a ja zdecydowanie lepiej funkcjonuje bez nich, albo gdy jest ich bardzo mało. W pamięci mam też słowa Jah Maya (Jakub Maroński), który powiedział mi na początku wakacji "wróć do tego modelu, który tak Ci pomógł na początku".
Zatoczyłem koło, dosłownie i w przenośni :p

Miłego dzionka
Paweł

Poniżej jeszcze dwie krzywe robione we wrześniu






11 komentarzy:

  1. Piszesz że w większości jadasz surowe mięso. Powiedz proszę czy jadasz również surową wieprzowine?? Jeśli tak to którą część, oraz co myślisz na temat jedzenia surowych podrobów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głównie na surowo sarna, jeleń i wołowina

      Usuń
    2. wieprzowina - surowa kiełbasa polska, metka.
      Wątroba wieprzowa na surowo jest spoko.
      Uwielbiam surowe serce wołowe i cielęce, lekko sól, pieprz i świeży tymianek

      Usuń
  2. Piszesz że jesteś na Keto, powiedz proszę co sądzisz o nabiale, a dokładniej mam na myśli śmietany pełnotłuste (18,30,36%) jak również sery żółte tudzież biały chociażby włoski Capri który ma około 30g tłuszczu na 100g masy całkowitej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem na Keto Paleo, nie jem nabiału. Próbowałem dodawać masło do kawy (po 20 g/kawę) i się źle czułem, mdliło mnie i było niedobrze. Także to tyle u mnie z eksperymentami z nabiałem.
      Nie jem nabiału już z 5 lat i w ogóle mi tego nie brakuje :)
      Pozdrawiam
      Paweł

      Usuń
  3. A ja mam pytanie odnośnie dziczyzny - przeczytałam, że lepiej nie kupować w sklepie, bo to mięso od zamęczonych (w sensie nie zabitych od razu, tylko zranionych i długo ginących zwierząt) przesiąknięte hormonami stresu. Ok - przyjęłam, przestałam się interesować dziczyzną, ale naszła mnie taka myśl - przecież to co kupuję w sklepie, też szału nie robi - ubój w jakich warunkach diabli wiedzą, ale z pewnością nie bezstresowych do tego żarcie z diabli wiedzą czym.... Więc jak się na to zapatrujesz - jeść dziczyznę "ze skupu"?
    PS. Po kolejnej Dąbrowskiej, sesji immunosupresji na AZS, powrocie do "normalnego" jedzenia, wracam na paleo (zrobili mi testy - wszystkie trawy odpadają, do tego większość owoców i część warzyw).... 3majcie kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oddajesz krew mając io?! Przecież zaburzenia metaboliczne wykluczają z dawców!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy przy takich wynikach rozważałeś metforminę? Cukier powyżej 200 to już lekka masakra.Czy nie obawiasz się, że przy diecie mięsnej jednak wskaźniki krwi się pogorszą - homocysteina, cholesterol, mocznik. Pytam bo mam doświadczenie z moim m, któremu na takiej diecie te parametry znacznie się pogorszyły. Ty co prawda jesteś młodym człowiekiem ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od 4 miesięcy jestem na paleo-ketozie. Cukier na czczo w okolicach 80, po zjedzeniu nie przekracza 110, a zeguły nawet przed setką się zatrzymuje.
      Cholesterol i wskaźniki wątrobowe to akurat mi spadają od 4 lat, Hdl do LDL jest wzorowo, całkowity był ostatnio chyba 180, alat miałem przed dietą 140, teraz mam 40. Homocysteina w zasadzie bez zmian (zobaczymy za jakiś czas, jak dieta ketogeniczna teraz na mnie wpływa, jak znowu sobie badania zrobię, pewnie w okolicy lipca).
      Czuję się teraz super, wreszcie jestem najedzony, waga spada, obwody też :)
      Pozdrawiam
      Paweł
      ps. każda dieta, czy model żywieniowy powinien być dobrany do danej osoby. U mnie przy IO nie sprawdziły się "węgle na noc", co u wielu osób jest bardzo dobre :)
      Każdy jest inny i musi znaleźć swoją drogę :)

      Usuń
  6. Dzięki za odpowiedź. Z tego co pamiętam na drogę z węglami i zmniejszeniem ilości mięsa skierowali cię dietetycy z Ajwen. Jak teraz się zapatrują na twój odwrót?
    I jeszcze jedno. Jeśli chodzi o wyrzuty insuliny podobno równie duże a nawet większe są po spożyciu mięsa jak i węgli czyli taka dieta nie jest korzystna w walce z IO. Oczywiście cukier jest niższy bo z czego ma rosnąć.
    Powiem szczerze, ze te wszystkie teorie dietetyczne wprowadzają wielki mętlik. Ale super, że czujesz się lepiej. W końcu o to chodzi i tego ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Ketozę wprowadzał mnie Mateusz Ostręga - dietetyk Ajwen :)
      każda dieta powinna być dobrana indywidualnie, ja mam duży kosmos w organiźmie, długo i dużo piłem %, papierosy po 2 paczki dziennie, dieta odpowiednia, żeby dobić do 150 kg, mutacja genów metylacji. Ja ciężko pracowałem całe życie na to, żeby organizm rozregulować :p
      U mnie problem jest jeszcze inny, ja się mega szybko adaptuję do danej rzeczy. Ja się do postu Dąbrowskiej zaadaptowałem, że przestał na mnie działać :p
      Dlatego tak ważna jest indywidualna rozmowa z dietetykiem i dostosowanie planu żywieniowego. Bo samo takie przejście - a zróbmy paleo, albo samuraja, to w większości przypadków za mało.
      Ja teraz jestem na paleo-ketozie. Ostatnio wprowadziłem jajka, nie jadłem ich chyba z rok i widzimy, że wszystko jest narazie dobrze :)
      Wszystkiego dobrego!
      Paweł

      Usuń