poniedziałek, 16 stycznia 2017

Pasztet z kaczki



Elo!
Jest wreszcie obiecane pasztetto! :) Bez jajek i zagęstników.
Przy okazji przypomniała mi się jedna historyjka.
Kiedyś wchodzę do pracy na drugą zmianę i coś
mi bardzo ładnie pachnie na kuchni. Pytam kumpla, co piecze, że zapach na dwie ulice od hotelu się rozchodzi.
- Pawełku, pyszny pasztet!
-  dobra, dobra, pasztet jak pasztet ... daj spróbować ... o matko! jakie dobre!
Pytam kumpla, co on tam dał.
- Pamiętasz, mieliśmy w zamrażarce taki zapas kaczki co nam został po jakiejś imprezie? No to jakbyś szukał, to już nie znajdziesz :D
Co on dokładnie tam wrzucił to już pewnie sam nie pamięta, bo robił to z tak zwanego "biegu".
Tym wzruszającym wspomnieniem się inspirowałem :p
Tyle, że on to mięso piekł razem z warzywami, a ja ugotowałem, bo od razu chciałem mieć pyszny rosołek (uwielbiam taki z kaczki!)

Potrzeba na małą foremkę "keksówkę" pasztetu:

  • 1/2 ugotowanej kaczki 
  • 100g wędzonego boczku (ale takiego prawdziwego!)
  • 2 ugotowane marchewki 
  • 2 ugotowane pietruszki 
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 80g suszonej żurawiny 
  • papier do pieczenia 
  • maszynka do mięsa
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka smalcu
Wykonanie:
  • robimy sobie rosołek z kaczki (jak ktoś nie umie, to przepis TUTAJ)
  • mięso  i warzywa wyjmujemy na jakiś talerz, żeby lekko przestygły 
  • kaczkę obieramy z kości i mielimy mięso w maszynce do mięsa na standardowym sitku 
  • tak samo mielimy marchew i pietruszkę 
  • na koniec mielimy boczek 
  • rozgrzewamy piekarnik na 190 stopni 
  • cebulę i czosnek obieramy i kroimy w kostkę
  • na patelni rozgrzewamy łyżkę smalcu 
  • smażymy cebulę z czosnkiem 3 minuty i dodajemy do zmielonej masy
  • lekko solimy i pieprzymy 
  • dodajemy żurawinę 
  • "keksówkę" wykładamy papierem do pieczenia 
  • nakładamy masę mięsną, lekko wyrównujemy dłonią z góry 
  • wkładamy do piekarnika na godzinę
  • po tym czasie wyjmujemy z piekarnika 
  • czekamy aż przestygnie i wkładamy do lodówki, żeby się  pasztet "związał" (najlepiej na noc)
  • rano wyjmujemy z foremki, kroimy i można wszamiać :)
    Smacznego :)
    Paweł

1 komentarz:

  1. O zesz .....jak gdzieś nabędę kaczora to sie pofatyguje,bo wygląda całkiem smakowicie

    OdpowiedzUsuń