poniedziałek, 30 stycznia 2017

Pasztet wiśniowy


 Cześć!
Wczoraj mówiłem Wam, że robię pasztet. Czy dobry? Jeszcze tak dobrego nie zrobiłem :)
Do rzeczy, jak to się stało, że się udało? No więc, po świniobiciu biorę też kości które zostają. Po co Ci kości? ktoś zawoła. Po pierwsze
wychodzi mi z nich jakieś 20 litrów rosołu/bulionu/wywaru. A po drugie po obraniu ugotowanych kości uzyskuje  KILKA  kilogramów ugotowanego mięsa. Po to. Darmowa zupa i darmowe pasztety :)
Oczywiście wszystkich kości nie gotuje na raz, mniej więcej połowę w dwóch dużych garnkach. Gotuje to około 8 godzin na malutkim ogniu. Tu ciekawostka. Nie mam w Opolu balkonu. Ba! nie mam nawet porządnego parapetu. A dwa duże garnki trzeba było wstawić "do zimnego" (lodówkę mamy studencką, ledwo co się tam mieści). Wziąłem więc duży karton, i włożyłem garnki z zupą do środka. Parapet składa się z takich jakby dwóch parapetów na różnych poziomach, tak z 10 cm różnicy jest między nimi. Położyłem na tym niższym pół kilowe paczki z wiórkami kokosowymi. Na ten kawałek parapetu i wiórki położyłem karton z dwoma garnkami gorącego rosołu. Mówię do Tygryska, teraz się módlmy, żeby to tu stało jak się rano obudzimy.
Jak to mawia mój tatuś "prowizorka jest najtrwalsza" rano karton z garnkami stał, wszystko ładnie wychłodzone, można było działać dalej :)

Potrzeba na blaszkę pasztetu:
  • 2 kg ugotowanego mięsa wieprzowego (jak nie macie kości, to dajcie łopatkę)
  • 0.5 kg ugotowanych warzyw (marchew, pietruszka, seler) z wywaru w którym gotowaliśmy mięso
  • litrowy słoik kompotu z wiśni od teściowej (ja miałem dwa mniejsze)
  • sól, pieprz
  • suszony czosnek niedźwiedzi 3 łyżki 
  • papier do pieczenia 
  • blacha do ciasta 
  • piekarnik 
  • maszynka do mięsa
Wykonanie: 
  • mięso i warzywa po wyjęciu z wywaru musi wystygnąć, najlepiej wystawić na zimno na balkon, lub jak wystygnie na kilka godzin do lodówki, ma być zimne wszystko 
  • mielimy mięso i warzywa w maszynce do mięsa, na standardowym średnim sitku 
  • dodajemy trochę soli i pieprzu (ale ostrożnie, bo pewnie doprawialiście rosół, a przynajmniej powinniście byli doprawić :p)
  • włączamy piekarnik na 200 stopni 
  • mieszamy 
  • otwieramy kompoty i odcedzamy na sicie wiśnie (sok dałem Asi do wypicia)
  • połowę wiśni wrzucamy do farszu i ostrożnie mieszamy, żeby nie rozwalić wiśni 
  • bierzemy blachę do ciasta i wykładamy papierem do pieczenia 
  • nakładamy farsz mięsny 
  • na wierzchu rozsypujemy mniej więcej równo wiśnie i lekko dociskamy dłonią, żeby tak na połowę weszły w masę mięsną 
  • wkładamy do nagrzanego piekarnika 
  • pieczemy 40 minut
  • zmniejszamy temp. do 180 stopni i pieczemy 30 minut 
  • wyłączamy piekarnik i zostawiamy pasztet  jeszcze przez pół godziny w ciepłym 
  • wyjmujemy, czekamy aż przestygnie i przekładamy do lodówki na minimum 8 godzin
  • wyjmujemy i możemy kroić/ porcjować
Uwagi:
  • zastanawiałem się co by do tego pasowało, czy konfitura z cebuli, czy może śliwki w occie. Ale tak spojrzałem na słoik ogórków kiszonych od teściowej (a dooobre ogórki mamusia robi :)) i ukroiłem sobie kawałek pasztetu na próbę. Dobre, naprawdę dobre. Zagryzłem ogórkiem. Ło matko! Klękajcie narody! połączenie pasztetu i ogórka zmiotło mnie z nóg. "Na spróbę" zjadłem tak kilka kawałków :p 
Ugotowane i wystudzone mięso z obranych kości i warzywa 

 Mielimy mięso i warzywa 

 Kompoty wiśniowe od teściowej :) 

zmielony, wymieszany pasztet i nadziany wiśniami 

po wyjęciu z pieca 

1 komentarz: