piątek, 30 grudnia 2016

Pasztet z żurawiną - bez jajek



Siemanko :)
Miał być przedświąteczny, będzie sylewestrowy pasztet z żurawiną :) 
Przyznam, że ja nie cierpię żurawiny, ten kwaśno, garbnikowy posmak brrr.. Asia za to uwielbie
takie rzeczy, jak żurawina, aronia (prosto z krzaka - brrrrrrrrr!), kwaśne jabłka - szare renety/boskopy.
Akurat w temacie kwaśnym dobraliśmy się z Asią jak pies z jeżem :p
Ale! jako dodatek do czegoś żurawina może być fajna. Ten pasztet zrobiłem dla Asi. Żurawiny miałem od groma, akurat wstawiałem rosół. Myślę sobie, a niech tam, wiele roboty z tym nie jest, niech dziewucha ma, jak lubi. Zrobiłem, spróbowałem ... o kurczaki! dobre! :D
Do tego miałem od mojej kochanej teściowej (którą oczywiście serdecznie pozdrawiam) słoik zapasteryzowanych borówek z działki. Naprawdę godne to połączenie
Jak się go robi? Banalnie prosto :D
Jak to u mnie, z pełnym wykorzystaniem wszystkich składników :)

Potrzeba na pasztet wielkości keksówki:
  • ugotowane mięso wieprzowe 1.5 kg - ja użyłem kości po świniobiuciu i obrałem z mięsa po ugotowaniu. Śmiało można użyć łopatkę, czy karkówkę
  • 1 ugotowana marchewka 
  • 1 ugotowana pietruszka 
  • 2 garści świeżej żurawiny 
  • 3 łyżki mąki kokosowej 
  • sól, pieprz
Wykonanie:
  • najpierw robimy rosół, który sobie potem wykorzystamy, czy to wlejemy w słoiki "na zaś" czy zrobimy z tego jakąś zupę 
  • mięso i warzywa wyjmujemy z rosołu, tak, że osobno mięso/kości, a osobno warzywa
  • czekamy chwilę aż trochę wystygnie 
  • włączamy piekarnik na 180 stopni i niech się nagrzewa 
  • mięso mielimy w maszynce do mięsa na standardowym sitku
  • warzywa też mielimy 
  • do zmielonej masy dodajemy żurawinę 
  • dodajemy mąkę kokosową
  • próbujemy (lepiej nie trafić na kulkę żurawiny :p) i lekko dosalamy i pieprzymy 
  • mieszamy dokładnie 
  • blaszkę wykładamy papierem do pieczenia 
  • wykładamy masę, uklepujemy ręką
  • wkładamy do piekarnika na godzinę 
  • po tym czasie lekko uchylamy drzwiczki - np. wkładamy drewnianą łyżkę między otwarte drzwiczki i wyłączamy piekarnik 
  • gdy pasztet przestygnie, czyli po jakiś 6-8 godzinach wkładamy do lodówki na minimum 8 godzin 
  • po tym czasie wyjmujemy pasztety - najlepiej po prostu do góry nogami na deskę 
  • zdejmujemy papier do pieczenia 
  • kroimy pasztet
  • jemy :D 
Uwagi:
  • żurawinę można oczywiście od razu dać gotową ze słoika 
  • podawać można z borówkami, lub z żurawiną ze słoika (ja wolę z musztardą :p)
  • oczywiście jak ktoś chce, to może wyłożyć blaszkę plastra,mi słoniny lub boczku i wtedy nie trzeba będzie używać papieru do pieczenia. Ja akurat nie miałem nic pod ręką, bo to była szybka, spontaniczna akcja :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz