piątek, 2 września 2016

Post dzień 39 urlopu dzień 4 koniec postu :)





Cześć !
Coraz bardziej nam ten post już dokuczał. W zasadzie widzimy, że jest to norma, bo przy poprzednich trzech postach też tak mieliśmy. Im bliżej końca postu, tym bardziej niespokojni byliśmy i drażliwi.
Pal licho te wszystkie wędliny i kiełbaski, które mieli ludzie będący z nami na wakacjach w wspólnej
lodówce. Zresztą te ich wyroby "mięsno podobne" bliżej miały do wegetariańskiego żarcia niż mięsa, tyle tam mieli dodatków i soi :p
Spacerując po rynku w Krakowie z każdej strony nam pachniało, Poszliśmy też na rynek Stary Kleparz zobaczyć co tam jest (tak polecany przez nasze ziomki paleo blogerki) i te szyneczki, wędlinki mniam mniam.
Ale cały czas byliśmy twardzi i nie daliśmy się złamać...
Do czasu aż chcieliśmy kupić bilet do podziemi w Krakowie. Stoisz, czas tracisz i dowiadujesz się, że nie wejdziesz.
Spróbowaliśmy popołudniu jeszcze raz, bo zobaczyłem, że do 22 można zwiedzać. Stwierdziliśmy, że zostaniemy do późna, żeby zobaczyć jak wygląda miasto nocą.
Podchodzę do ciecia i mówię, że chciałbym bilet do podziemi.
- owszem, jest, ale na wieczór
- super, poproszę, chcemy z żoną do wieczora zostać w mieście
- ... na jutro wieczór ...
Zawinęliśmy się więc z powrotem do gospodarstwa, żeby pobyć sobie z kimś rozumnym, np. kozami, królikami i owcami.
Po drodze, już przed samą miejscowością, gdzie mieliśmy wynajęty pokój zajechałem pod karczmę.
Asia pyta, co tu robimy?
- pieprze wszystko, idziemy coś zjeść
Podchodzę do lady i mówię, że jesteśmy bezglutenowi i mamy kupę alergii.
Widzę lekkie spięcie, więc mówię, ale spokojnie, bo jesteśmy też bezproblemowi.
Najpierw poprosimy rosołek, ale bez makaronu z samą marchewką.
To był najlepszy rosół jaki w życiu jedliśmy (chociaż lekko za słony :p)
Jedliśmy długo, delektując się każdą łyżką.
Mówię do Asi, bierzemy drugie też. Ale co?
Podchodzę do obsługi i ustalam z nimi, że proszę o wątróbkę wieprzową, duszoną z cebulą, bez żadnej mąki i do tego ogórki małosolne robione na miejscu.
To była królewska uczta :p
Także zaczynamy wychodzić z postu trochę wcześniej niż zamierzaliśmy :p
Rano na śniadanie jedliśmy zupę jarzynową (włoszczyzna z domową wegetą na wodzie)
W ciągu dnia trochę malin w gospodarstwie i ogórki kiszone po drodze
Obiad rosół 300ml + 150g wątróbki i 100 ogórków małosolnych
Po takim obiedzie nic nam się nie chciało już jeść do następnego dnia.
Wróciliśmy do gospodarstwa z uśmiechami na twarzy i poszliśmy karmić zwierzątka :)

1 komentarz:

  1. Z Twoim temperamentem to jeszcze byś poszedł do kuchni i sobie sam to danie przygotował:-)

    A czy kucharze wiedzieli co to gluten? Jak się przenosi? Ze trzeba umyć patelnię i używać czystych sztućców? Rozmawiałam niedawno z kucharzem z Wrocławia, że zaczął się tym tematem interesować bo jest modny. Zrobił "rachunek" wśród własnych produktów gdzie się zaopatruje i na opakowaniach było "może zawierać śladowe ilości glutenu".
    Trafiłam na świadomego kucharza, który już wiedział o czym mówi, bo się sam douczył. Ale zdarza się, że w kuchni pracują ludzie z przypadku, i te zagadnienia są im obce.

    Z mojego doświadczenia wynika, ze za granicą z tą znajomością tematu wśród osób zajmujących się handlem żywnością (od sklepów po restauracje) jest dużo większa.

    Brakuje takiej akcji uświadamiającej w kraju, że jak się kładzie jabłko obok chleba glutenowego to jabłko też będzie miało gluten. Jeśli kroję chleb glutenowy a potem bez umycia rąk kroję owoce na tej samej desce to przenoszę na te owoce gluten. Są sklepy, gdzie klient najpierw "maca" chleb a potem tą samą ręką "obmacuje" jabłka. Celiak czy osoba wrażliwa na gluten będą chorować po tych jabłkach.

    Nie wiem jakie masz oddziaływania na innych kucharzy ale mam nadzieję, że jak największe i że może działania całej grupy Ajwen rozpowszechnią wiedzę od tych co wytwarzają żywność, co ją dostarczają, handlują, kucharzy i innych którzy uczestniczą w tym "łańcuchu pokarmowym".

    Ale może tak już jest w PL, ze dba się o ten łańcuch dostaw a ja miałam mniej szczęścia i nie trafiałam na takie miejsca?

    OdpowiedzUsuń