czwartek, 19 kwietnia 2018




Cześć :) 
Działamy, działamy!
Asieńka już się zaaklimatyzowała w nowym gabinecie w Poznaniu.Przyjmujemy w jednym z gabinetów w poradni terapeutycznej "Pozbieraj myśli", razem z psychologami, którzy prowadzą pomoc psychologiczną, zarówno psychoterapię indywidualną, jak i grupową.
  Nie wiedzieć czemu 90% ludzi, którzy do nas przychodzą, mają... nie zgadniecie... Hashimoto :p Także, jest wesoło :) Ale i insulinooporność/cukrzyca się trafia. Pewnie związane jest to z tym, że Asia sama ma hashimoto i jak mało kto rozumie ludzi, którzy przychodzą do nas na konsultacje. Ja mam z kolei kosmiczne IO i rozumiem miłość do jedzenia :p
Diety ustalamy wspólnie, Asia rozpisuje co dany delikwent nie może jeść, a co może, a ja na tej podstawie wymyślam potrawy i przygotowuję jadłospis na 10 dni. Z tym, że ja to opisuję tak, żeby to wszystko kosztowało jak najmniej czasu i pieniążków. Czyli przykładowo zaczynamy od rosołu i po kolei dzień za dniem co można z tego zrobić. Lub szykujemy bazę warzywną i po kolei jak przechodzić z jednego dania w drugie. Oprócz tego tłumaczę, jak zrobić, żeby mieć więcej jedzenia na dłużej :) Dzięki temu nie potrzeba siedzieć całe dnie w kuchni i można cieszyć się piękną wiosenną (letnią??) pogodą :)

Cennik:

💲100 zł brutto - konsultacja dietetyczna 1h 
💲150 zł brutto - konsultacja dietetyczna 2h 
💲 250 zł brutto - konsultacja z dietetykiem i mistrzem kuchni 2h 
💲 300 zł brutto - przygotowanie zaleceń dietetycznych wraz z przepisami kulinarnymi 


Inne usługi - cennik ustalany indywidualnie z Klientem
Np. Indywidualna nauka gotowania u klienta w domu


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Jajka na cukinii z cebulą i kiszona kapusta



Eloszka!
Żebyście wszyscy nie myśleli, że my się tylko surowymi jajami żywimy :) Asia w ogóle nie je jajek od kilku lat, bo ma nietolerancję, a ja owszem, bardzo lubię surowe jaja, ale obrobione termicznie też zdarza mi się zjadać :)
Ponieważ śniadanie powinno być szybkie, proste i smaczne, to podzespoły szykuję wieczorem. Kroję z pół cukinii, tak jak mi się chce, cebulę i czosnek byle jak, rzucam do miski, foliuję i wkładam do lodówki. Po co foliuję? Żeby zapach cebuli nie zdominował wszystkiego w lodówce :D
Rano biorę patelnię, z 2 łyżki smalcu (ja daję więcej :D ) podsmażam warzywa przez 3 min na mocnym ogniu. Białko wybijam na patelnię, a żółtka odkładam do miseczki. Jak wbiję wszystkie białka, to lekko solę, pieprzę, mieszam, wyłączam gaz. Na wierzch wykładam odłożone żółtka. Jem z patelni, bo kto by jeszcze mył z rana dodatkowy talerz :D A z miseczki zagryzam kiszoną kapustą. Obok wisi na kiju wędzona słonina to i kilka kawałków sobie odkroję i ugryzę (jakieś 100 g).  No i wcześniej, pierwsza rzecz po obudzeniu to kawa + 50 g oleju kokosowego + 25 g MCT. Takie śniadanie trzyma mnie spokojnie jakieś 8 godzin (ale po 10 godz. bez jedzenia robię się już "lekko" nerwowy :p)

Wątróbka wieprzowa z cukinią duszoną na wędzonej słoninie i pieczonymi burakami



Cześć :)
     Dzisiaj pokaże Wam, jak wyglądają ostatnio moje obiady. Ponieważ nie mieszczą się na talerzu, używam półmiska :d Mały (normalny) talerz jest Asieńki ;p Czemu tak dużo? Bo po kilku godzinach kopania/rozrzucania kompostu/grabienia ogródka jestem "trochę" głodny. A po drugie jem dwa posiłki dziennie. Śniadanie około 7 rano i obiad około 16. W ciągu dnia nie mam czasu jeść, bo jak mawia mój tatuś:
- jak się uczciwie pracuje, to się nie jest głodnym
      Wątroba, wiadomo, jeden z najbardziej odżywczych produktów. Ponieważ dużo siły teraz potrzebuję, to zwiększyłem też białko i oprócz 250 g wątróbki mam 200 g schabu. No i wuchta warzyw na słoninie, bo głodny jestem jak wilk :) Buraki mam jak zwykle upieczone wcześniej w większej ilości (za jednym prądem 3 kg można zrobić) raz, że koszt mniejszy - wiadomo - Poznań, no i mniej czasu się w kuchni siedzi, jak już są gotowe podzespoły do składania posiłków :)
Pewnie się zastanawiacie, co jadłem na śniadanie?
6 surowych jajek + 100 g wędzonej słoniny + BPC (100 ml kawy + 50 g oleju kokosowego + 25 g oleju MCT)

Jak robimy obiad? Szybko :D
Wątróbka:
- 200 g wątroby wieprzowej
- 1/2 cebuli
- 2 łyżki masła klarowanego lub smalcu
- sól, pieprz
- majeranek (daję kilka gałązek świeżego z zielnika na balkonie)

Wykonanie:
- cebulę obieramy i kroimy w piórka
- wątrobę kroimy pod jak największym skosem w cienkie plastry (albo grube, jak ktoś będzie jadł krwistą, to będzie miękka)
- rozgrzewamy tłuszcz na patelni
- wrzucamy wątrobę
- obsmażamy 2 min z jednej strony
- obracamy na druga stronę
- dodajemy cebulę i majeranek
- podsmażamy 2 min
- przykrywamy pokrywką
- zmniejszamy ogień i dusimy 2 min
- solą i pieprzem posypujemy dopiero po nałożeniu na talerz

Warzywa:
- 1/2 cukinii
- 1/2 cebuli
- 1 upieczony wcześniej, obrany burak (buraki upiec w łupinach w naczyniu żaroodpornym przez około 2 godziny - sprawdzić widelcem, czy są miękkie jak pyry po ugotowaniu :))
- 100 g wędzonej słoniny lub boczku wędzonego  (można dać mniej :))
- sól, pieprz
- świeże zioła, jak ktoś ma/lubi np, oregano, tymianek

Wykonanie:
- cukinię kroimy w paski
- cebulę kroimy w półksiężyce
- słoninę/boczek kroimy w kostkę
- na patelni podsmażamy słoninę/boczek przez 3-4 minuty
- dodajemy cebulę, podsmażamy 2 min
- dodajemy cukinię, podsmażamy 2 min
- lekko solimy, pieprzymy
- dodajemy posiekane ulubione zioła (lub nie :p)
- mieszamy, zmniejszamy ogień na minimum
- przykrywamy pokrywką i dusimy 3 min
- nakładamy na talerz
- buraki kroimy w cząstki lub kostkę i kładziemy na podsmażonych, gorących warzywach





niedziela, 15 kwietnia 2018




Co zrobić, żeby oderwać ręce od telefonu?
Jak to lubi mawiać mój tatuś – Wojciech:
- najlepszy wypoczynek, to wypoczynek AKTYWNY!
Na zdjęciu działka mojej sąsiadki, w sumie 16 godzin pracy. Teraz tylko posiać i pilnować żeby chwasty nie rosły 😊

Mamy wiosnę (wreszcie!) mamy niedziele bez handlu, ludzie zaczynają spacerować, wychodzić z jaskiń/domów. Kto ma pod domem las, leci do lasu, wiara w mieście jedzie do parku (bo galerie handlowe pozamykane i gdzie by tu jechać z rodziną :d). No każdy mówi teraz o łapaniu słońca, witaminy D itd. Itp. Spora grupa ludzi spędza ten czas z telefonami w ręku i z głową w ekranie. Takie czasy, takie przyzwyczajenia i takie wyuczone zachowania. Idę na spacer, wrzucę fotkę i od razu zobaczę, kto jeszcze jest na spacerze :d
Ja mam na to proste rozwiązanie. Jeśli masz problem z tym, że musisz coś w ręku trzymać (telefon), to trzymaj łopatę lub grabie :d
Dobrym rozwiązaniem jest działka. Robisz przyjemne z pożytecznym 😊 Nie dość że pół dnia na dworze, słonko przygrzewa, to jeszcze świeże powietrze rozsadza płuca, które przez kilka miesięcy wdychały suche zakurzone powietrze w mieszkaniu.
Nie masz działki? Nic straconego, pomóż komuś na jego działce 😊 Ja pomagam teściowej na jej ogródku, ojcu na jego ogródku, koledze na jego działce, sąsiadce na działce przy warzywach no i na koniec, jak jeszcze mam trochę siły, sobie kawałek ziemi ogarniam (kawałek ziemi po prostu udostępniła mi sąsiadka w zamian za pomoc na jej części).
Co daje praca/pomoc na działce?
Przede wszystkim radość i satysfakcję. Jak ktoś ma pracę kuchenno-biurową, to od razu się dotleni, nałapie słońca. Siła też pójdzie w górę. Kopiąc/grabiąc używam innych mięśni, niż podczas ścinania/rąbania drzew na działce, czy cięciu żywopłotów 😊 Endorfiny rosną, bo się komuś pomogło. No i efekt wymierny, czyli będziemy mieli swoje warzywa, lepsze niż wszelkie bio/eko. Jedyne co używamy do nawożenia gleby to kompost i pokruszone skorupki od jajek. Skorupki zbieramy cały rok (i przyjmujemy od rodziny/znajomych). Po wybiciu jajka płuczemy skorupki, kładziemy do góry nogami, jak obeschną to do miski i po 2-3 dniach miażdżymy, żeby mało miejsca zajmowały.

sobota, 14 kwietnia 2018

Tort Pomarańczowy z kremem czekoladowym



Cześć!
Tort bez glutenu/nabiału
Ponieważ było sporo pytań, to podaję, jak zrobiłem ostatni tort na imprezę :) Jest prosty, ciasto nie opada, jak biszkopt, jest fajne, mokre, po prostu pyszny torcik :)
Będzie wersja mocno pomarańczowa, oraz mega słodka. Także jak ktoś jest na niskich węglach, to po prostu nie dodaje daktyli i miodu do ciasta. Chociaż, jeśli ktoś ma na tyle silną wolę, że zje tylko jeden mały kawałek, to resztę posiłków w ciągu dnia można zrobić bez węgli i będzie dobrze :)

Czas wykonania:

  • 3 godziny 


Składniki:

Ciasto:
  • 7 pomarańczy 
  • 200-250 g mąki kokosowej
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • 12 jajek
  • blender kielichowy
  • 2 łyżki masła klarowanego lub oleju kokosowego
  • 3 łyżki miodu
  • papier do pieczenia 
Krem czekoladowy 
  • 1 kg musu jabłkowego (zrobić samemu lub wyżebrać od teściowej :p)
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 100 g daktyli (bez pestek)
  • 50 ml mleka kokosowego (np. z TEGO przepisu)
  • 4 łyżki mąki kokosowej 
  • 1 łyżeczka cynamonu 
  • 1/2 kostki masła zwykłego (lub klarowanego, ale można i kokosowego tłuszczu użyć)
Wykonanie: 
  • bierzemy garnek w którym gotujemy wodę
  • do wrzątku wkładamy pomarańcze
  • na małym ogniu gotujemy 10 minut 
  • w zlewie szykujemy naczynie z zimna wodą 
  • pomarańcze wyjmujemy z wrzątku i przekładamy do naczynia z zimna wodą 
  • włączamy piekarnik i ustawiamy na 190 stopni 
  • szykujemy blender kielichowy
i teraz taka sprawa, jeśli ktoś ma dwie takie same blachy - tortownice, to niech sobie sprawdzi, czy one na raz się zmieszczą do piekarnika i czy da się zamknąć drzwiczki. Ja tak miałem, dlatego jedną partię zrobiłem podwójnie, jeśli komuś się nie mieści, lub ma tylko jedną blachę - tortownicę, to robi ciasto trzy razy i trzy razy piecze, szybko idzie, więc bez stresu :)).Jedziemy dalej
  • najpierw uszykowałem sobie 2 tortownice 
  • wyjąłem dno, położyłem na nim papier i zamknąłem obręcz, tak że dno jest ładnie papierowe
  • boki blaszki przesmarowałem tłuszczem - brałem na dwa palce tłuszcz i na około smarowałem
  • tak samo uszykowałem drugą blaszkę 
  • teraz bierzemy 4 i pół pomarańczy 
  • każdą rozrywamy (z skórą!) w palcach na pół i patrzymy, czy nie ma pestek i odkładamy do jakiejś miseczki 
  • 8 jajek wybijamy do blendera 
  • dajemy 2 łyżki miodu 
  • dodajemy 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • miksujemy minutę
  • dorzucamy porwanych pomarańcze (ja mam taki zamykany otwór w blenderze i podczas miksowania po kawałku wrzucałem owoce)
  • miksujemy minutę
  • cały czas miksując dodajemy po 1 łyżce mąki kokosowej
  • dodajemy tak długo, aż ciasto zacznie się robić gęste i wolno obracać, ale nie ma być tak gęste, że blender już nie da rady:p  ma być jak gęste jak jogurt
  • ciasto rozlewamy po równo na dwie uszykowane tortownice
  • lekko rozprowadzamy łyżką, żeby było równo
  • wkładamy do piekarnika na 20 minut
  • wyjmujemy z piekarnika
  • nożem obkrawamy na około, żeby odciąć to co przywarło
  • otwieramy tortownicę 
  • chwytamy za papier w dwóch przeciwnych stron i zsuwamy ciasto na jakiś talerz
  • to samo robimy z drugą blaszką
  • jedną z tortownic myjemy, suszymy, zakładamy papier, obręcz, smarujemy tłuszczem
  • szykujemy jedną partię ciasta tak samo jak poprzednie
  • bierzemy tylko połowę mniej składników, a więc 4 jajka, resztę pomarańczy, łyżeczkę sody, łyżkę miodu, mąka kokosowa do konsystencji 
  • wylewamy na blaszkę i pieczemy 20 minut
  • i tym sposobem mamy gotowe 3 placki
  • niech chwilę poleżą a my robimy krem
Krem czekoladowy:
  • daktyle wkładamy do kubka i zalewamy wrzątkiem, żeby je zakryło
  • w garnku podgrzewamy mleko kokosowe z masłem
  • dodajemy do mleka połamaną czekoladę 
  • zmniejszamy ogień i mieszamy aż się rozpuści (ma się TYLKO rozpuścić, nie gotować!)
  • dodajemy mus jabłkowy
  • dodajemy cynamon
  • dodajemy namoczone daktyle, razem z tą wodą
  • miksujemy wszystko blenderem ręcznym aż będzie gładka konsystencja 
  • cały czas mieszając dodajemy mąkę kokosową

Składamy tort: 
  • bierzemy pierwszy placek i smarujemy go masą czekoladową (tak z 1 cm grubości)
  • przykrywamy drugim plackiem i go też smarujemy masą czekoladową
  • przykrywamy trzecim plackiem, który też obsmarowujemy kremem 
  • resztą kremu obsmarowujemy tort na około 
  • ja używam takiej szpachelki małej malarskiej, którą kupiłem w markecie budowlanym (ale ją tylko do żywności używam! :p )
  • jak już całość jest ładni pokryta kremem to na wierzchu  układamy różne świeże owoce. Ja dałem truskawki i physalis 
  • z wierzchu posypałem przez sitko mąką kokosową, temu jest biały 
  • przełożyłem tort na czysty talerz
  • wziąłem worek i końcówskę/szprycę i resztę  kremu wycisnąłem w rozetki na wierzchu i w około tortu 
  • tort minimum na 2 godziny wkładamy do lodówki

Upieczone placki 


Składamy, obsmarowujemy kremem tort

czwartek, 12 kwietnia 2018

Nasza jadalnia



Eloszka!
Nasz mały Eden :p
A Ty? Masz w domu świeże zioła? :)
    Kto mnie zna, ten wie, że moje ulubione miejsce w domu to kuchnia :) Ale mam też inne. Oboje z Asieńką uwielbiamy nasz balkon. Jemy tam śniadania, obiady, kolacje. Wypoczywamy po pracy, a Asia nawet tam lubi pracować. Tak to można diety układać, ptaszki śpiewają (zaraz za blokiem jest Puszcza Zielonka), słonko świeci, to i Tygrysek od razu ma lepszy humor i wigor do pisania zaleceń, czy przeglądania badań podopiecznych.
Ja z kolei lubię jeść na naszym balkonie, bo mam pod ręką świeże zioła i sobie co chwilę coś wrzucam w talerz :)
Posadziłem
- bazylię
- tymianek
- kolendre
- hyzop
- rozmaryn
- majeranek
- oregano
Miłego dzionka
Paweł

środa, 11 kwietnia 2018

Duszony pasternak z parówkami i leberą



Cześć jak Czesław, 7 poziomo!
Że tak sobie dziś pozwolę sobie zacząć żartem, niczym Karol Strasburger  :p
Dziś mega wypas śniadanie! Kontynuujemy temat pasternaku. Tym razem jest podduszony z innymi warzywami, ale tylko trochę, żeby nie zabiły smaku, chociaż tu wędzona surowa słonina i tak robi całą robotę :d  Do tego najlepsze przysmaki na świecie!
Czyli parówki (jest ktoś, kto nie lubi parówek?) i lebera. Pierwotnie miałem sobie dać te wszystkie parówki, a Asieńce leberę, ale widząc jej wzrok, podzieliłem to równo niczym Kubuś Puchatek.
Wiecie jak dzieli Puchatek?
Mówi do Prosiaczka:
- dostałem 10 dzbanków miodku i podzieliłem równo na nas dwóch, proszę, tu są twoje 3 dzbanki
- ależ Kubusiu! Po równo, to będzie po 5 dzbanków...
- Prosiaczku, ja tam nie wiem, ale ja swoje 7 już zjadłem ... 

Co mamy na talerzach?
- 2 pasternaki
- 1 marchew
- 1/3 pora
- 1/2 cebuli
- 100 g wędzonej surowej słoniny lub boczku (+ 100 g masła, bo Asia lubi maseło) 
- kilka parówek 
- 200 g lebery 
- sól, pieprz 

Wykonanie: 
- parówki to wiadomo - garnek z wrzątkiem, wrzucić, pogotować na małym ogniu 5 min i gotowe
- leberę obrać z flaka i pokroić w plastry 
- pasternak, marchew, cebulę obrać i pokroić jak kto umie/lubi 
- por oczyścić i pokroić w półksiężyce 
- słoninę/boczek pokroić w drobną kostkę 
- na dużej patelni podsmażamy słoninę (lub boczek)
- wrzucamy pokrojone warzywa 
- podsmażamy 5 min
- lekko solimy i pieprzymy 
- przykrywamy pokrywką i dusimy 5 min na małym ogniu 
- po nałożeniu na talerz daję różne świeże zioła, które już mam na balkonie :) 
Miłego dzionka
Paweł