sobota, 9 czerwca 2018

ZAPRASZAMY! 10 czerwca, DARMOWY poczęstunek!



Cześć ! :) 

Od 7 rano do teraz szykowałem DLA WAS różne smakołyki, które będę jutro rozdawał ZA DARMO w Czerwonaku od godziny 12.30 do 16.00 A z Moim kochanym dietetykiem możecie porozmawiać o hashimoto czy cukrzycy, czy wszelkich chorobach tarczycy  :)
Mamy dla was takie wiktuały :
🍌 ciasta bananowe
🥔 chleb z ziemniaków
🍆 chleb z cukinii
🍚 twarożek słonecznikowy
🥓 smalec z jabłuszkiem
🍊 ciasta mandarynkowe 
🥕 chleb z marchewki
🍗 wątrobiankę gruszkową

Znajdziecie nasze stoisko na festynie przy kościele parafialnym przy ulicy Gdyńskiej/Kościelna (100 m od dworca PKP stacja Czerwonak). 
Przyjdźcie z całymi rodzinami bo oprócz moich smakołyków dla hashimotoków i innych motków będą też "zwykle" ciasta (czyli festiwal pszenicy) będą atrakcje dla dzieci, strażacy, balony z helem, kaszok z grylla itd.

Do zobaczenia jutro
Paweł
Ps. Asia już je chleb ziemniaczany z twarożkiem beznabiałowym bo się nie może doczekać jutra  :p

piątek, 8 czerwca 2018

Lody truskawkowe z mlekiem koko, miodem i olejem koko

 

Cześć :)
Lody, marzenie każdego haszimotka i haszimotki i nie tylko :p
Alternatywą są sorbety, ale jakby jednak coś pokombinować, żeby to tak "trochę" bardziej lodowe było? Ponieważ kocham moją żonę, to wykombinowałem coś co smakuje naprawdę PYSZNIE!
Potrzeba na 6 lodów:
- blender (ręczny albo kielichowy, nie ma znaczenia)
- pojemniki na lody (chyba z Ikea je mam, ale nie jestem pewien, za dużo mam różnych rzeczy z różnych miejsc ;p )
- 200 g truskawek
- 50 ml mleka kokosowego (najlepiej swojej produkcji)
- 50 ml oleju kokosowego nierafinowanego
- łyżka miody gryczanego (może być inny, ale gryczany jest  ZAJEBISTY! I nie, nie czuć goryczki w lodach)
Wykonanie:
- bierzemy blender i wrzucamy truskawki
- dodajemy miód, mleko kokosowe, olej kokosowy
- miksujemy na gładką masę ( około 20 sekund)
- rozlewamy masę do pojemników na lody
- wkładamy do zamrażarki na 4 godziny
- i jeeeemy !
Asia cieszy się jakby było Boże Narodzenie :D
Miłego wieczoru
Paweł

piątek, 1 czerwca 2018

Puszyste Ciasto truskawkowe bez jajek


Elo!
Najlepsze owoce mojej ukochanej żony? Truckawuchy!
Ponieważ Asia nie może jeść jajek (jak i większość naszych pacjentów w gabinecie) dlatego wymyśliliśmy dla Was wszystkich PYSZNE ciacho!
Jest mega szybkie do zrobienia (dosłownie kilka minut + czas pieczenia). Efekt zaskoczył nawet mnie :D Ketoza, ketozą, ale to ciasto jest taaaaaakie dobre! :)

Dobra, co potrzebujemy?
Ze sprzętu:
- piekarnik
- blaszka do ciasta (średnica 24 cm)
- papier do pieczenia
- mikser lub rózga do mieszania

Składniki:
- 6 zamienników jajek "veegs"
- 60 g miodu
- 60 g roztopionego masła klarowanego lub oleju kokosowego
- 60 g mleka kokosowego (najlepiej zrobionego samemu ZOBACZ JAK)
- 100 g mąki kokosowej
- 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
- 300 g świeżych truskawek

Wykonanie:
- zaczynamy od włączenia piekarnika na 190 stopni
- truskawki myjemy, wyrzucamy szypułki
- bierzemy miskę
- robimy w niej 6 veege jajek, jak w instrukcji
- dodajemy płynny miód
- dodajemy mleko kokosowe
- dodajemy sodę
- mieszamy 30 sekund rózgą lub mikserem
- dodajemy płynny tłuszcz (ale nie gorący! ma być płynny/luźny)
- dodajemy mąkę kokosową
- mieszamy 30 sekund
- blaszkę do ciasta wykładamy papierem do pieczenia
- przekładamy ciasto (tak, ma być takie gęste)
- układamy truskawki w około szpicem  W DÓŁ!  (tak, niektóre będą wystawać nad ciasto, nie ma to znaczenia)
- wkładamy ciasto do nagrzanego piekarnika
- pieczemy 20 min w 190 stopniach
- obniżamy temp do 170 stopni i pieczemy dalej 25 min
- wyłączamy piekarnik
- wkładamy drewnianą łyżkę między drzwiczki piekarnika, żeby ciasto nie miało szoku po wyjęciu z piekarnika, dajemy ciasto 5 min adaptacji
- wyjmujemy ciasto z piekarnika
- jak wystygnie, można jeść
Pewnie lepiej będzie smakowało, jak po wystudzeniu pójdzie do lodówki i tam trochę stężeje, ale 3 ciasta które zrobiliśmy nie doszły do etapu lodówki, zostały zjedzone (pożarte) zanim zdążyły dobrze wystygnąć :d

niedziela, 27 maja 2018

Oddanie krwi na panel krwinek wzorcowych





Cześć :)
Parę słów o moim keto, i badaniach krwi.
Taka niespodzianka mnie spotkała w weekend, Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa poprosiło mnie żebym oddał swoją krew na panel krwinek wzorcowych :)
A, że historia jest śmieszna, to ją przytoczę :)
Kilka dni temu działam sobie na działce, wyrywam chwasty itd. i nagle dzwoni telefon. Łapy całe ugnojone, ale ja, w przeciwieństwie do moich znajomych odbieram wszystkie telefony (lubię dialogi  telemarketerami :p). Odbieram i ten nieznany numer:
- Dzień dobry, dzwonię z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa, Pan Paweł?
Nogi mi się ugięły, bo słyszałem, że jak już dzwonią z Centrum, to znaczy, że coś znaleźli w krwi. Pewnie mam raka, albo adidasa ... w ciągu sekundy świat legł w gruzach ... Łamiącym się głosem potwierdzam, że to ja i pytam co mi się stało?
- ponieważ ma pan dużo przeciwciał i antygenów to chcemy od pana pobrać 200 ml krwi na panel
Matko Boska! jeszcze jakieś antygeny mi wykryli! To znaczy, że mam na pewno chorobę genetyczną! Kurczaki, jestem mutantem jak SpiderMan, tylko jeszcze nie wiem jaką mam zdolność ... tak się pocieszałem, łykając w duchu łzy ...
Mówię pani, że owszem, jak trzeba to przyjdę, ale w weekend, bo w tygodniu nie mam czasu, dlatego oddaję prawie zawsze w krwiobusach bo stają w niedzielę pod moim kościołem.
- Ale, niech pan sobie weźmie dzień wolny z pracy, zapłacimy panu 200 zł ...
EEEE?
- Proszę pani, ja mam taką prośbę, może pani mi to wszystko powiedzieć jeszcze raz, ale dla takich słabszych dzieci? Bo ja mam w końcu dobrą krew, czy złą? Bo jeśli Wy płacicie tyle bejmów za złą krew, to ja mam kilku takich kolegów, którzy i co miesiąc by szli oddawać ...
- Dobrze Panie Pawle, tak po polsku. Ma pan  BARDZO DOBRĄ  krew, chcemy z niej zrobić wzór, żeby móc porównywać krew innych dawców z pańską. A pieniądze każe dawać minister zdrowia, jeśli specjalnie wzywa się dawcę żeby coś od niego pobrać i to się ustawowo należy.
- Dobrze, kumam (ufff! nie mam raka!), a wie pani, że 12 lat temu zdyskwalifikowaliście mnie jako dawcę? Dopiero od kilku lat znowu mogę oddawać (jak przeszedłem na dietę Paleo, Dąbrowską, Samuraja aż do Keto :p)

- My badamy dokładnie długoletnich dawców i obserwowaliśmy pana i teraz prosimy o oddanie wzoru krwi
Ponieważ nadal w to nie wierzyłem, to poszedłem w sobotę to sprawdzić. W Centrum Krwiodawstwa byłem o 7 rano. Powiedziałem, że przyszedłem oddać krew wzorcową, normalna procedura, ankieta, pobranie próbki, badanie przez lekarza
- Panie Pawle, wyniki bardzo dobre, ciśnienie 120/80, hemoglobina 16, płytki krwi 220 tysięcy (NIGDY! tyle nie miałem - cała rodzina -mama-tata-brat mamy 150-180 tysięcy), no i cała ta reszta badań, których nie rozumiem w porządku :p
- Proszę mi powiedzieć, co pan jadł wczoraj na kolację?
- szczerze? 250 g comber z barana z kilogramem szparagów duszonych na smalcu...
- acha....
W sumie dobrze, że nie spytała o śniadanie ... bo zjadłem 2 łyżki musztardy i 6 kiełbas :D

No dobra, czyli 8 miesięcy Keto nie zaszkodziło a wręcz pomogło. Co jeszcze pomogło? Jestem coraz silniejszy, bardziej wytrzymały i sprawny. Straciłem 10 kg na wadze. Cukier mi się ustabilizował jak coś zjem, nie przekracza 110 mg/dl. Ketony wahają się od 0.4 do 0.9 zależy jak intensywny miałem dzień. 

I najlepsze!

DWA razy zrobiłem próbę z węglami. Raz w Boże Narodzenie (nażarłem się suszonych owoców z 300 g albo i lepiej) i jakiś miesiąc temu też owoców się najadłem i zagryzłem 2 łyżkami miodu. 
Cukier wyskakuje mi do 140-150 i tak stoi przez 2 godziny, po czym spada poniżej 90. Czuję się wtedy jakbym 4 piwa walnął, lekko mi się kręci w głowie i taki oszołomiony jestem (jak byłem młodszy to lubiłem ten stan, teraz mnie drażni ;p) 


Przed Keto po zjedzeniu węglowodanów cukier leciał w górę jak głupi, były spadki i wzloty co 20 min, prawdziwy rollercoaster, od 90 do 200 i tak w koło Macieju przez ponad 2 godziny. 
Miesiąc temu wprowadziłem tylko jedną zmianę, w zasadzie na śniadanie i obiad jem tylko mięso i tłuszcz, a na kolacje około godz.18.00  (w dzień w którym dużo pracowałem fizycznie) zjadam jedną tabliczkę gorzkiej 75-80% czekolady i to są jedyne węgle jakie mam przez dany dzień :) 
A ten piękny burger z 2 kotletów po 250 g (100% mielonej łopatki wołowej, sól, pieprz), kilku plastrów surowej wędzonej słoniny, jednym pomidorem, ogórkiem i 2 łyżkami musztardy był na uzupełnienie energii po oddaniu (działa dużo lepiej niż czekolada!)
Miłego dzionka
Paweł


piątek, 25 maja 2018

Krem czekoladowy z owocami





Cześć :)
Wczoraj Asia miała imieniny. U nas w domu jest taka tradycja, że jak są imieniny, to jest słodkie i kawa i się rodzinę zaprasza (ciocie wszelkiej maści). A jak jest się młodym szczunem, to się stawia flaszkę w pracy. Jeśli wypadają imieniny w tygodniu, to się je przenosi na sobotę :)
Z tej okazji, wczoraj, zamiast placka zrobiłem Asi mus mocno czekoladowy i dodałem do niego trochę owoców.

Potrzeba na 4 porcje
  • 1/2 kg musu jabłkowego (zrobić samemu lub wyżebrać od teściowej :p)
  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 50 g daktyli (bez pestek)
  • 25 ml mleka kokosowego (np. z TEGO przepisu)
  • 2 łyżki mąki kokosowej 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1/4 kostki masła zwykłego (lub klarowanego, ale można i kokosowego tłuszczu użyć)
  • kilka truskawek/borówek lub innych owoców do dekoracji
Wykonanie 
  • daktyle wkładamy do kubka i zalewamy wrzątkiem, żeby je zakryło
  • w garnku podgrzewamy mleko kokosowe z masłem
  • dodajemy do mleka połamaną czekoladę 
  • zmniejszamy ogień i mieszamy aż się rozpuści (ma się TYLKO rozpuścić, nie gotować!)
  • dodajemy mus jabłkowy
  • dodajemy cynamon
  • dodajemy namoczone daktyle, razem z tą wodą
  • miksujemy wszystko blenderem ręcznym aż będzie gładka konsystencja 
  • cały czas mieszając dodajemy mąkę kokosową
  • nakładamy w pucharki/szklanki/miseczki
  • dekorujemy owocami 

czwartek, 24 maja 2018

Żeberka z owcy z wolnowaru



Cześć :)
Nasze własne warzywa wjeżdżają na stół (Yupi!). Żeby zacząć grubo, to na dzień dobry nasze płody ziemi w towarzystwie żeberek z owcy i szparagów (wolę białe szparagi, ale akurat nie mieli na straganie.. ) A! szparagów nie hoduję, mamy gliniastą, ciężką ziemię, ale w Wielkopolsce są tanie, po 3-4 zł za pół kilowy pęczek, na tą chwilę płacę. A po ile są u Was? Gdy mieszaliśmy w Opolu to poniżej 8 zł nie schodziła cena, a nawet 10 złociszy ;(
Co zrobić żeby owca tak "nie waliła"? Ja daję czosnek i hyzop. Wychodzi wspaniałe danie :)

Potrzeba na 4 porcje:
- 1 kg żeberek z owcy
- główka czosnku
- 2 gałązki hyzopu, lub łyżka suszonego
- sól, pieprz
- szklanka zimnej wody z kranu

Wykonanie:
- żeberka kroimy na mniejsze kawałki
- wrzucamy do wolnowaru
- czosnek obieramy i kroimy jak kto umie, nie musi być drobno
- czosnek, sól i pieprz rzucamy na żeberka
- dorzucamy hyzop (gałązek nie trzeba kroić)
- wlewamy wodę i mieszamy
- ustawiamy wolnowar na 8 godzin na opcję "low"
- otwieramy i jemy! :D

Uwagi:
- szparagi zielone, owszem, obieram, kilka cm przy końcówce
- sałata polana jest sosem vinaigrette zrobionym przez Tygryska :)




wtorek, 24 kwietnia 2018

Filet z kaczki z kiszoną, duszoną czerwoną kapustą


Eloszka!
Sezon kiszonkowy się pomału kończy. Niedługo zaczną się warzywa na naszej działce i przechodzimy na świeżynkę. W zeszłą sobotę byłem u dziadka na ryneczku:
- szczęść Boże, po ile dziś wiaderko modrej i dlaczego nie ma dużych wiader, tylko takie małe kilogramowe?
- weź szefie całą skrzynkę kiszonej modrej, policzę Ci za to, tak po katolicku, pięć dych
 No to wziąłem 10 wiaderek :) Teraz jemy tą modrą na śniadanie-obiad i kolację :D
Do kaczki świetnie pasuje. Szybki, smaczny obiad. Kapustę chwilę podsmażyć, a mięso raptem 11-12 min na patelni potrzebuje :)

Potrzeba na 1 porcję:
- 1 pierś z kaczki
- 200 g kiszonej czerwonej kapusty
- 100 g wędzonego boczku (ja użyłem wędzonej słoniny)
- sól, pieprz

Wykonanie:
- filet kładziemy na desce skórą do góry
- nacinamy skórę w kratkę
- rozgrzewamy SUCHĄ patelnię
- kładziemy mięso skórą w dół na patelni
- smażymy na średnim ogniu 6 min
- obracamy mięso na drugą stronę
- solimy, pieprzymy i smażymy 6 min
- przekładamy mięso na deskę i dajemy mu 2-3 min "odetchnąć"
- w tym czasie szykujemy drugą patelnię
- boczek kroimy w drobną kostkę
- wrzucamy boczek na patelnię i smażymy 2-3 min
- dodajemy kapustę
- mieszamy i podsmażamy 2 min na mocnym ogniu