niedziela, 20 sierpnia 2017

Woodstock 2017 od kuchni :)


Siema!
Trochę to trwało, ale ostatnio mam co robić, więc dopiero dziś pokażę Wam...
Jak wygląda Przystanek Woodstock od kuchni :)
Szykujemy się ze dwa dni wcześniej. Namioty, śpiwory itd. to wiadomo.
Najważniejsza jest  KUCHNIA.
Dwa dni przed wjazdem do wolnowaru idą żeberka, od razu 2 kg, będą na dwa dni, dla mnie i dla brata i jak ktoś będzie miły, to też się może załapie. Kilogram schabu idzie do zamrażarki, razem z  wkładami chłodzącymi do lodówek turystycznych.
Kupuje warzywa  (lub dostaję od sąsiadów :p). Topię smalec i gotuję rosoły, które gorące wlewam w słoiki, zakręcam, obracam do góry nogami i jak wystygną - do lodówki.

Co jedzie ze mną na 4 dni dla 2 osób?
(teoretycznie, bo "głodnych nakarmić, a spragnionych napoić" :p)
- ponad 2 kg żeberek w miodzie i musztardzie z wolnowaru. Podzielone na dwa pudełka - na dwa dni.
- kilogram zamrożonego schabu
- 0.5 kg salami
- kilogram suszonej (przez 2 tygodnie na kiju) kiełbasy polskiej
- kilogram cebuli
- główka czosnku
- kilka kilogramów zielonych ogórków
- kilogram pomidorów
- 10 cytryn
- kilogram marchewki
- kilogram pietruszki
- 4 szt. papryki
- kilogram białej kaszy gryczanej
- litrowy słoik smalcu
- 2 słoiki musztardy
- kilogram kalarepy
- pół kilo cykorii
- kilogram cukinii
- kilogram patisona
- 2 słoiki grzybów marynowych
- 3 słoiki ogórków kiszonych
- 2 słoiki papryki marynowanej
- 3 litrowe słoiki z rosołem
- słoik koncentratu pomidorowego
- butla z gazem + pojedynczy palnik + podwójny palnik
- noże, siekacz do mięsa, deska
- sól, pieprz
- 2 garnki
- 1 duża patelnia
- płyn do naczyń, gąbka, ręcznik papierowy w rolce
- lodówka turystyczna
- torba termiczna
- 8 x 5l baniaków wody z kranu - do mycia i gotowania (nie chce mi się na miejscu biegać do kranów)
- 4 zgrzewki wody mineralnej gazowanej
- gotowe pudełko z ugotowaną kaszą gryczaną z warzywami na kolację
- plastikowe talerze, duże worki na śmieci

Ponieważ żyję na dwa domy (Poznań-Opole) to czasami zastanawiam się w którym domu co gdzie mam. No ale tym razem byłem PRZEKONANY! że w tym roku spakuję się po prostu rano przed odjazdem... tiaaaa stary i głupi... Okazało się, że owszem butla z gazem i dwa rodzaje kuchenek jest w piwnicy, ale butla jest pusta. Nic to, po drodze widziałem kilka plansz "gaz-wymiana butli". Był też kiedyś stolik w piwnicy... ano był i nie ma, były też krzesełka, ale też ich nie ma. Dobra, nie ma się co łamać. Mam plastikowe skrzynie, nie dość, że w nie zapakuję żarcie, to jeszcze z nich zrobię stolik. Krzesełek nie ma, ale moja kochana teściowa pożyczyła mi rozkładany fotel ogrodowy. Gaz kupię po drodze. Jaaaasne... gdzie nie podjechałem to mi mówili, że tylko duże butle na wymianę, a te małe 2 kg to już panie nigdzie nie napełniają.
Jak nigdzie, jak kiedyś na Ławicy przy lotnisku na CPeNie napełniali. Ze stacji to tylko wspomnienie i kawałek dachu został. Dobra, kiedyś przy Torze Poznań była chyba rozlewnia, też nic nie ma. Ekipa dzwoni gdzie jestem, bo lekka obsuwa a ja im, że gazu po Poznaniu szukam. W końcu znalazłem rozlewnię (kumpel zadzwonił i pokierował na wylotówkę z Poznania). Butla jest, żarcie jest, humor wrócił, można lecieć na Kostrzyn.

Dzień 1 - środa
Dolecieliśmy na pole namiotowe jakoś po 19.
Najpierw kolacja - już uszykowane w domu pudełko z kaszą i warzywami, coby się nie rozdrabniać "na dzień dobry" i w spokoju rozstawić obozowisko.
Co jest dla nas najważniejszym miejscem oprócz kuchni? PRYSZNIC!
Budujemy więc jak co roku nasz turystyczny prysznic. Żeby się wykąpać w ciepłej wodzie wystaczt baniaki z wodą położyć na desce rozdzielczej przy szybie i niech od rana słońce nagrzewa, lub podgrzać wodę w garnku i kąpiesz się jak u siebie w chacie ;p Jedna osoba w spokoju wykąpie się w 7 litrach wody, łącznie z myciem długich włosów :)

Kuchnia stoi w "Jurcie" - to takie stary namiot, który dostałem dawano dawno temu i w momencie jak go otrzymałem to on już był stary :p Do kompletu jurty dokupiłem kilka lat temu pawilon ogrodowy. Także w spokoju sobie można w kuchni, w cieniu gotować, a w razie deszczu, nic do garnka nie kapie :)

Dzień 2 - czwartek - oficjalnie rozpoczyna się woodstock
Śniadanie
- SHREK w kawałkach - blendowany zębami: Ogórki zielone, czosnek, cytryna, marchewka, sól, pieprz

Obiad
- zupa jarzynowa - rosół + marchew, pietruszka, cukinia, patison, papryka
- żeberka podduszone z marchewką, cebulą, czosnkiem i pietruszką

Kolacja - gotujemy kaszę gryczaną, a na patelni smażymy cebulę, czosnek, marchew, pietruszkę.

Dzień 3 - piątek
Śniadanie
 - SHREK  belendowany w zębach, jak dzień wcześniej

Obiad
- leczo z patisona, cukinii, cebuli, czosnku, marchwi, pietruszki, koncentratu pomidorowego + rosół
- żeberka jak dzień wcześniej duszone z warzywami

Kolacja - kasza z warzywami

Dzień 4 - sobota
Śniadanie  - grzyby, papryka marynowane, surowa marchew i ogórek + cytryna

Obiad
- rosołek
- steki ze schabu potraktowane siekaczem do mięsa z czerwonym pieprzem + ogórki, cykoria, marynaty

Kolacja
- kasza gryczana z warzywami

Co zrobić, żeby zminimalizować ryzyko popsucia żywości?
Lodówki, torby termiczne są w samochodzie przykryte kocami, śpiworami, karimatami, żeby się nie nagrzewały.
Lodówka turystyczna wypełniona zamrożonymi wkładami, zamrożonym mięsem i rosołem. Otwierana jest jako ostatnia, ma jak najdłużej trzymać niską temp. Wszystko jest niej tak poukładane, że wiem, że po prawej stronie jest schab, obok kiełbasa, niżej stoją rosoły. Otwieram, szybko sięgam co mnie interesuje i od razu zamykam.
Torba termiczna jest na drugi dzień do otwarcia i są niej rzeczy do zjedzenia na pierwsze dwa dni, przygotowane żeberka, rosoły.
Warzywa są w skrzynkach żeby miały cyrkulacje powietrza i stoją w "kuchni" namiocie - Jurcie.

No i co jeszcze? Chyba wszystko :) Dla mnie to jest normalny wyjazd i normalna sprawa na woodstocku. Nie wydaję na miejscu ani złotówki, wszystko mam swoje i wiem co jem :)
Jedzenia mam owszem dużo, ale też dzielę się nim z innymi. Moi przyjaciele też się dzielą, ja mam tylko trochę gorzej, bo oni mogą jeść większość tego co mam ja, a oni mają kupę rzeczy z glutenem. Ale arbuza chętnie zjadłem :)






Śniadanko, SHREK +  salami dla brachola 


Grunt to szykować śniadanie z uśmiechem i wygodnie :) 


Kasza gotuje się już na kolację, a obok żeberka duszone w warzywach :)


Obiadek :)


Kasza z warzywami + czerwonym pieprzem na kolację 


Wakacje, to nie powód do tego żeby grzeszyć z dietą :) 


Śniadanko :) suszona polska + marynaty 


Piękny widok z rana na woodstocku :) 


Skrzynko-stół :P 


Kawusia :)


Budujemy prysznic 


Gotowe! Można się kąpać :)


Arbuz w upalny dzień jest rewelacyjny !


Gotujemy jarzynową



pyszne żebereczka :)


Zupka 


Żeberka w cebuli 


"Kuchnia" - jurta + pawilon 


Nasze obozowisko 


Po porannym prysznicu - śniadanko :) 


Gotujemy leczo 


Kasza z warzywami na kolację 


Po dobrym jedzeniu trzeba odpocząć :p 


Lodówka turystyczna 



Rosołek i schab czekający na swoją kolej 


Zaraz będzie śniadanko :)






Schabik w czerwonym pieprzu z marynatami 



Szykujemy obiadek 


Siekanie schabu przed smażeniem 


Schabik 



piątek, 18 sierpnia 2017

HDK Pawła i wyniki krwi



Cześć!
Z tej strony Asia - Tygrysek :)
Przed Wami morfologia Pawła, która, całkiem słusznie, umożliwiła mu oddanie krwi.
Jak na kogoś, kto w wieku 25 lat został zdyskwalifikowany jako HDK, wyniki są bardzo dobre :)
Morfologia jest tanim, podstawowym badaniem wykonywanym praktycznie w każdym laboratorium.
Można z niej uzyskać całkiem sporo informacji na temat stanu swojego zdrowia, a także przy ewentualnych nieprawidłowościach, może sugerować jaką dalszą diagnostykę powinniśmy wykonać.
Paweł oddaje krew 4 - 5 razy w roku, więc parametry może mieć trochę niższe, niż jakby nie oddawał. Ale, że ja z moim hashimoto, nie mogę oddawać, on oddaje za nas oboje :)

Często w gabinecie napotykam u pacjentów na problem z obniżonym lub w dolnej granicy poziomem leukocytów - co generalnie świadczy o osłabieniu organizmu, może być sygnałem nieprawidłowości w jelitach, może wskazywać na niedobory np. żelaza czy witaminy B 12 i /lub kwasu foliowego. Obniżony poziom białych krwinek może sugerować także występowanie choroby autoimmunologicznej. Czasem bywa także skutkiem uszkodzenia szpiku z różnych przyczyn. Generalnie częstym problemem osób z obniżonymi leukocytami jest łatwe "łapanie" wszelakich infekcji i nic w tym dziwnego, gdyż krwinki te są odpowiedzialne za nasz układ odpornościowy. Mogą też wskazywać na toczącą się w organizmie infekcję. 

Neutrofile - obniżony ich poziom wskazuje na podobne problemy jak niskie leukocyty - u Pawła obydwa wskaźniki jak najbardziej nie wskazują na wymienione problemy.

Monocyty - podniesione są typowe dla różnego rodzaju infekcji (np. grzybiczych) toczących się w organizmie. Mogą też wskazywać na duży stan zapalny organizmu i obciążenie toksynami. Podwyższone eozynofile z kolei są typowe dla obecności w organizmie pasożytów i/lub występującej alergii (zwykle obu tych rzeczy na raz). 

Podwyższone bazofile mogą także świadczyć o alergii, z kolei obniżone (zwłaszcza jeśli powiązane z wysokimi limfocytami) - mogą wskazywać na nadmierne wydzielanie kortyzolu przez nadnercza i tym samym ich przeciążenie)

Jeśli natomiast mowa o czerwonych krwinkach, tutaj także możemy sporo informacji znaleźć.
RBC - erytrocyty - obniżone to zwykle niedobór żelaza, ale także niedokwaszony żołądek, z kolei  podniesione erytrocyty mogą wskazywać na odwodnienie, lub tez na przebywanie na dużych wysokościach np. w górach, gdzie wraz ze wzrostem wysokości zmniejsza się ilość tlenu.

Niska hemoglobina i hematokryt zwykle też wskazują na niedobór żelaza, niedokwaszony żołądek, mogą także wskazywać na obecność jakiś infekcji.
MCV, MCH, MCHC - w dolnej granicy także mogą wskazywać na niedobór żelaza, natomiast jeżeli są podniesione lub w górnej granicy - mogą świadczyć o niedoborze witaminy B12  a także o zaburzeniach metylacji - a Paweł niestety ma mutację MTHFR 677 w homozygocie. Widać że zielone koktajle i dokwaszanie żołądka robią robotę ;) Witamina B12 aby została dobrze przyswojona, wymaga odpowiedniej ilości kwasu solnego w żołądku.

Płytki wyszły w dolnej granicy, choć i tak jak na Pawła dość wysokie - u niego w rodzinie wszyscy takie mają - pytanie na ile jest to tylko kwestia genetyki a na ile innych czynników. Oczywiście w żadnym razie nie jest to poziom zagrażający życiu. Paweł może być krwiodawcą i oddawać krew pełną, ale nie może zostać np. dawcą płytek krwi.
Przy interpretacji wyników badań, musimy pamiętać o tym, że rozpatrujemy je całościowo, bierzemy pod uwagę też to jak się dana osoba czuje.

Przy okazji jak już tu wreszcie zajrzałam, chciałam zaprosić na moje wykłady "Jak poprawić pracę tarczycy",  na których można się ze mną spotkać :) Będzie nie tylko o hashimoto, językiem prostym i łatwym, dla "zwykłych" ludzi :)

Spotkajmy się:
30 września 2017 Poznań
10 marzec 2018   Kraków
30 czerwca 2018 Wrocław
Szczegóły Tutaj 👉 http://bit.ly/2vGZfBw

Miłego dzionka!
Asia 




niedziela, 30 lipca 2017

Mleczko kokosowe z wyciskarki wolnoobrotowej MUKE


Siema!
Jest niedziela, więc jak to u mnie, dzień produkcji mleczka kokosowego :)
Ponieważ teraz mam wyciskarkę wolnoobrotową MUKE www.muke.pl nie muszę tracić pół niedzieli na to :)

Jak wiecie, mleczko wykorzystuję do:
- kawy
- zup
- sosów
- duszę w nim mięso lub ryby
- dodaję do makaronów bezglutenowych

Jak jest różnica między wyciskarką a dojeniem kokosowej krowy ręcznie?
Ano taka, że 3 litry mleka można zrobić w 15 minut, zamiast w 4 godziny :)

Wyciskarka posiada 3 sita. Pełne do puree/lodów, średnie do smoothies i z małymi dziurkami do klarownego soku.
Tym razem użyłem sita do smoothies, byłem ciekawy czy będzie jakaś różnica, między nim a drobnym sitem. W zasadzie nie ma to znaczenia, tempo pracy jest takie samo, mleko smakuje tak samo, tylko więcej  trzeba cedzić na sitku po drobieniu :)

Normalnie jak robiłem mleko, to dawałem tyle wody ile wiórków. Przy wyciskarce, daję tylko tyle gorącej, ale nie wrzątku!wody, żeby powstała taka pulpa. Po zrobieniu gotowego mleczka dolewam brakującą ilość wody i uzyskuję gotowy produkt.

Dlaczego kochamy mleczko kokosowe? Bo jak mówię na filmie,  dzięki tłuszczowi pomaga nam być dłużej sytymi. Poza tym tłuszcz kokosowy jest nasycony, więc się nie utlenia. No i najwazniejsze -  BO JEST PYSZNE!

Miłego dzionka!
Paweł

środa, 26 lipca 2017

SOWA + GICZ JAGNIĘCA



SOWA + GICZ JAGNIĘCA
Cześć!
Dziś na obiad młoda owieczka :)
Pamiętacie puzzle 3D - ułóż i powiedz co to za zwierzę - to własnie to pyszne mięsko :)
Sowy mam z lasu. Mieszkamy na skraju Puszczy Zielonka, Kanie znalazłem dosłownie 300 m od naszego bloku :) od razu 10 szt. A że to moje najulubieńsze grzyby, to radocha, jak cholera :D
Znalazłem też kilka maślaków i podgrzybków.
Co jest fajne w tym  daniu?
Grzyby w połączeniu z sokiem z owcy  B A J K A!!
Z jednej strony jest szybkie, a z drugiej długo się robi. Dlaczego?
Bo mięso puściłem przez wolnowar. Więc te 8 h sobie leciało. Ale jak zawsze, nastawiłem na noc. Włączam o 23 i wyłączam o 7 rano. Mięsko jest mięciutkie :)
A grzyby to szybko się robi. Do mięs użyłem magiczne ziele i w ogóle jest kosmos :)
Ale jak chcecie to macie:

JAGNIĘCINA
- noga z młodej owcy
- sól, pieprz
- 3-4 gałązki hyzopu
Wykonanie:|
- mięso natrzeć solą i pieprzem
- przeciąć nogę w stawie, żeby się zmieściła do wolnowaru
- włożyć do wolnowaru
- wrzucić hyzop
- nastawić wolnowar na 8 h
(ja po doprawieniu jeszcze siekaczem do mięsa je potraktowałem - ale nie trzeba, jak ktoś nie ma :) )

MAŚLAKI NA WYWARZE Z OWCY
- garść maślaków
- pół szklanki wywaru powstałego w wolnowarze
- łyżka smalcu
Wykonanie:
- najpierw na patelni rozgrzewam smalec
- wrzucam oczyszczone, pokrojone maślaki
- podsmażam ze 2 minuty
- wlewam wywar z wolnowaru
- przykrywam pokrywką i duszę 5 minut


SOWY NA SMALCU
- 2-3 sowy (kanie)
- 2 - 3 łyżki smalcu
- sól, pieprz
Wykonanie:
- grzyby oczyszczamy nożem z igieł i trawy (ja ich nie myję, bo się tego usmażyć nie da)
- odcinam nogę (zupę grzybową gotuję na tych nogach)
- smażę grzyby prawa- lewa po 3-4 min na małym ogniu

Przednia noga jagnięcia 


Mięso po przecięciu kości, doprawieniu i nakłuciu 

sobota, 22 lipca 2017

Chłodnik kokosowy, naleśniki na słono i słodko




Cześć!
Jak się dziś stołujecie przy sobocie?
Piwko, kiełbacha z tezko na gryllu i - eeee są wakacje, pieprzę dietę :p
Czy jednak się pilnujemy ? :)
My dziś z Tygryskiem - Uwaga! RAZEM  zrobiliśmy kolację :)
Ja zrobiłem chłodnik kokosowy na botwince, a Asieńka naleśniory gryczane bez jajek.
W wersji Tygryskowej naleśniki są z powidłami śliwkowymi od tatusia + czerwone porzeczki.
A w wersji dla insulinoopornych są z warzywami duszonymi  imitującymi makaron lub frytki:)
Jakie to warzywa są w misce?

Podsmażyłem i poddusiłem:
- 1 kalarepę
- 1 cukinię
- 1 marchew
- 1 pietruszkę
- 1 mały świeży seler
- 1 cebulę
- 2 ząbki czosnku
- łyżka koncentratu
- 2 łyżki smalcu
- sól, pieprz
- 3 gałązki bazylii

Jak zrobiłem?
- obrałem warzywa,
- pokroiłem nożem karbowanym
- podsmażyłem po kolei na patelni
- przerzuciłem wszystko do garnka
- dodałem szklankę wody z kranu
- przykryłem i dusiłem 5 minut

A Ty masz problemy z jedzeniem? Nie możesz jajek, lub jesteś na protokole AIP i nie wiesz co masz zrobić?
Przyjedź na warsztaty kulinarne do Zabrza 25 Sierpnia o godz, 17.00   

Przepis na chłodnik znajdziecie w ebooku z chłodnikami 

Przepis na naleśniki 

piątek, 21 lipca 2017

Rosołek z gołębi




Elo!
Ponieważ my z Asią kochamy się jak dwa gołąbki, to rosół z gołębi <3
Kto kiedykolwiek jadł gołębia ręka w górę! Ojciec mówi, że jak byłem mały to gotowali mi rosoły z gołębi, one się nazywały - Rysie.
Skąd pomysł i surowiec?
W zeszłą niedzielę znowu byliśmy u naszej koleżanki Karoliny z blogów Tajlandia od kuchni i Kuchni Bezglutenowej Loli. Karolina załatwiła na nasze wspólne gotowanie na łonie natury gołębie :)
Nie są to takie zwykłe gołębie z Starego Rynku :D  Tylko

niedziela, 16 lipca 2017

Zielony Smoothie z wyciskarki wolnoobrotowej MUKE




Eloszka!

Jak wiecie, od jakiegoś czasu moje śniadania wyglądają w ten sposób, że są półpłynne :p
Czyli piję zielone koktajle na śniadanie. W sumie to bardziej są smoothies, albo zupa na zimno :) Czyli biorę różne zieleniny, miksuję blenderem i mam śniadanie. Od kilku dni moje śniadania są bardziej zdrowe. Wiadomo, zdrowie mamy tylko jedno.
Teraz jestem na